Mój powiat, tytuł artykułu: Wstąp do PZPR, bo zginiesz!

Wstąp do PZPR, bo zginiesz! Odmówiła, na pasach potrącił ją samochód SB
Irena Piotrowicz zaczęła działać w szczecińskiej opozycji na długo przed rokiem 1980. Wówczas słowo odwaga znaczyło znacznie więcej, niż po protestach lat 80. Z opozycyjnymi ruchami przy kościele związała się już w latach 70.

11 listopada 2007 r. otrzymała z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski Polonia Restituta. Była w tym dniu jedyną osobą cywilną poproszoną do pałacu prezydenckiego. Dziś porusza się tylko o kulach mając 85 proc. utraty zdrowia. To skutek do dziś niewyjaśnionego przez milicję, później policję, prokuraturę i wreszcie IPN wypadku sprzed ponad 30 laty, kiedy potrącił ją samochód prowadzony przez milicjanta, który miał czerwone światło. Zaczęło się typowo, od przesłuchań przez Służbę Bezpieczeństwa. Pod koniec 1979 r. musiała się stawiać na ich wezwania nierzadko dwa razy w tygodniu. Pewnego razu zastała w domu swej ciotki jej znajomego, funkcjonariusza SB. Zaproponował wprost pani Irenie wstąpienie do PZPR, za co miała dostać duże pieniądze. Gdy odmówiła, był szczery i ostrzegł przed możliwością fizycznej likwidacji. Była młoda, ładna, a do tego pyskata. Nie bała się niczego. Wydawało jej się wówczas, że świat należy do młodych i odważnych. Odmówiła i to dość obcesowo. A na najbliższym zebraniu swojej grupy duszpasterskiej opowiedziała wszystkim o całym zajściu. Żartowała nawet, że jeśli coś jej się zdarzy, prosi o pogrzeb zorganizowany przez ojca Huberta Czumę. Nikt wówczas z grupy nie wierzył, by SB posunęła się do tak drastycznych kroków. Przyjęto, że to kolejny sposób na zastraszenie młodych ludzi.
W niecały miesiąc później, na przejściu dla pieszych, w okolicach dzisiejszego placu Rodła, syrena prowadzona przez sierżanta milicji, Ludwika S., przejechała panią Irenę. Lekarze stwierdzili złamanie podstawy czaszki, obrażenia wewnętrzne, naruszony kręgosłupa, połamanie kończyn etc. Rokowali, że umrze. - Gdy leżałam w śpiączce w szpitalu, pilnujący mnie SB-ecy odłączyli urządzenia podtrzymujące życie - opowiada. - Przypadek sprawił, że przyszła do mnie koleżanka z duszpasterstwa, Ela Stybrych. Zobaczyła w pokoju kręcących się mężczyzn, którzy odłączali przewody. Narobiła rabanu. Przybiegł personel szpitala. SB-ecy zapowiedzieli jej wówczas, że skończą z nią, tak jak ze mną. Na szczęście, nic jej nie zrobili. Po tym wydarzeniu ojciec Czuma zarządził stałe czuwanie przy mnie. Co się działo, opowiedzieli mi, gdy wyszłam ze śpiączki. Pani Irena mimo kalectwa nadal działa. Teraz już społecznie. Twierdzi, że nie wolno obrażać się na świat, choćby to był świat nie z bajki, o której marzyła w podziemiu. - Bardzo się różni od naszych marzeń - dopowiada cicho i lekko się uśmiechając cytuje Adama Asnyka: - Marzyła o szczęściu, miłości — tak trochę, Bo o czymże można by innym? Wszak każda dziewczyna, choć jeszcze nie kocha, Marzeniem się bawi niewinnym.


Losowe artykuły ze strony:

Piosenka z czerwonymi makami
O jednym z żołnierzy opiewanych w słynnej piosence z czerwonymi makami Przypominamy sylwetkę Jerzego Lesiaka, bohatera walk o Monte Cassino. A po wojnie dziennikarza „Głosu Szczecińskiego". W tym ...
Znika kolejna dziura w zabudowie miasta 2
Pierwsza część artykułu Ponad jedna trzecia pośredników przyznaje się, że niemal wszyscy ich klienci godzą się na umowy na wyłącznoś...
Szczecinianin przegrał z miastem
STREFA PŁATNEGO PARKOWANIA Mieszkaniec Szczecina zapowiada kasację do Naczelnego Sądu Administracyjnego od wyroku sądu wojewódzkiego, który jego zdaniem - nie zbadał wnikliwie sprawy parkomatów. Woje...
Muzeum Przełomów coraz bliżej
Jest pozwolenie na budowę. Muzeum Przełomów coraz bliżej Uprawomocniło się zezwolenie na budowę długo oczekiwanego nowego muzeum. Placówka ma stanąć na placu Solidarności w Szczecinie do końca 2012 r...
Stary spichlerz w Dąbiu
Nawiercili już dziury pod ładunki wybuchowe. Stary spichlerz przy ulicy Narzędziowej 13 w Dąbiu miał wylecieć w powietrze za tydzień. Tymczasem konserwator zastanawia się, czy nie wpisać budynku na li...
Powered by jkoja CMS